Forum ogólnotematyczne - Popiszmy.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Jak mądrzeć- jedna z Ofert
Autor Wiadomość
Rub-i-kon 

Wiek: 40
Dołączył: 19 Sty 2020
Posty: 3
Wysłany: 22 Maj 2020, 19:43   

AUT., w zupełności zgadzam się, że najtrudniejszym wyzwaniem dla naszego gatunku ludzkiego jest dobre kierowanie życiem oraz to, że Mądrość jest odpowiedzią i pomocą na to wyzwanie. Zgadzam się również z tym, że naszym problemem jest, jak żyć poprawnie, czyli mądrze i że nie da się tego osiągnąć w ciągu jednego dnia nauki, bez jednoznacznej decyzji okupionej niejednym wyrzeczeniem.

Do podjęcia takiej decyzji oraz podtrzymywania jej w stałym dążeniu do obranego celu, jak mówi profesor Zb. Pietrasiński trzeba dużej odwagi i samozaparcia. Często mamy do czynienia z tendencjami odwrotnymi, które odciągają nas od bycia konsekwentnymi. Wcale nie musi to wynikać ze złej woli tych, którzy nam przeszkadzają w zmierzaniu do celu. To kwestia różnicy poglądów na życie. Naszym zadaniem jest skuteczna obrona naszych decyzji!

Interesują mnie dwie rzeczy, pierwsza – co ma realny wpływ na poprawianie procesu kierowania własnym życiem, druga – co przeszkadza? Korzystając z mądrości jaką wynoszę z analizowania naszego tematu, dzięki dr de Bono wyciągam wniosek, że to działa, korzystam z tego, czego uczy mądrość – należy patrzeć na każdą sytuację wieloaspektowo, widzieć przez szerokokątny obiektyw, nie ograniczać swoich możliwości do jednoaspektowego lubianego i wygodnego widzenia.

Zabawa, a Mądra Gra

Do życia można podchodzić tylko i wyłącznie przez Zabawę i to może być ogromna przeszkoda w uzyskiwaniu cech potrzebnych do sprawnego kierowania własnym życiem. Profesor Wincenty Okoń – wybitny pedagog, w swoich pracach wyraźnie podkreśla, że poziom zabawy chaotycznej z niejasnymi regułami, lub ich brakiem jest charakterystyczny dla dzieci tylko do pewnego wieku, w którym dziecko nie potrzebuje jeszcze współpartnera, pojawienie się tej potrzeby, jest ewolucyjną szansą, na przeniesienie się do poziomy Gry.

Istnieje więc pewne stadium przejściowe od zabawy, w której dzieci bawią się same dla siebie, do zabawy dojrzałej, która ma już swoje ścisłe reguły i staje się Grą. Ten wczesny poziom, to zabawa tworzona ad hoc przez grupę dzieci, które zetknąwszy się ze sobą przypadkowo, uzupełniają własne pomysły i realizują je w zabawie bez z góry określonego planu i bez przestrzegania przepisów. W takiej sytuacji sfera iluzji zabawowej nie jest niczym ograniczona, rozrasta się do uzależnienia i gdy człowiek dorosły chce w nieskończoność przeciągać zabawę, staje się ona pożywką dla innego typu uzależnień i zabawy np. ze środkami odurzającymi, nie ma mowy wówczas o świadomym kierowaniu własnym życiem.

Konstatacja – bezmyślne kalkowanie dzieciństwa w dorosłe życie, może stać się plagą różnych infantylnych zachowań, niechęć do dorastania i brania za siebie odpowiedzialności to ucieczka w świat nierzeczywistych pragnień.

Mądra Gra jest prawdziwą szkołą społecznego wychowania, skłania do stosowania reguł, wymaga zrozumienia i współdziałania oraz uczy wzajemnych ustępstw. W grze nie da się funkcjonować bez ograniczania postaw egoistycznych, nawet dla uznania znaczenia w oczach innych osób. Gra uczy funkcjonowania, szacunku dla reguł i ich porządku. Gra uczy też panowania nad sobą, w zabawie nie jest to ani ważne, ani istotne, łamiąc zasady gry będziemy z niej wykluczeni, dziecinna zabawa dotyczy tylko nas samych w myśl „Wolnoć, Tomku, w swoim domku”, liczy się tylko moja przyjemność, a co mnie obchodzą inni. Gra może być doskonałym narzędziem treningowym, w poprawianiu zdolności do kierowania życiem, ogranicza ona sferę iluzji zabawowej.

Istotna cecha różniąca zabawę od gry, polega na tym, że gry są z reguły terenem walki, co w zabawie nie występuje. Ten element może wywoływać obawy odpowiadające potrzebie samoobrony, lecz jest to element jakże często występujący w naszym życiu, czyli to gra jest bliższa życiu niż zabawa. Porażka jest elementem gry, której towarzyszy stres. W zabawie, gdy pojawia się stres, zabawa kończy się, bo nie przewiduje porażki.

Francuski filozof Roger Caillois określił zabawę jako nieproduktywną czynność. Wg niego istota gry polega na tym, że każdy współzawodnik chce dowieść swej przewagi w danej dziedzinie, dlatego uprawianie agon ([gr. agṓn ‘spór’, ‘walka’], termin, jakim starożytni Grecy określali sytuację, w której strony spierały się, a celem było wykazanie swojej wyższości nad przeciwnikiem, ewentualnie wyższości swoich racji nad jego racjami) zakłada napiętą uwagę, odpowiedni trening, maksymalny wysiłek i wolę walki, wymaga zdyscyplinowania i wytrwałości, a także postepowania lojalnego, przestrzegania przyjętych reguł, i to właśnie dzięki temu przewaga zwycięzcy nie podlega dyskusji. Agon odwołuje się do osobistych walorów i ma na celu ich ujawnienie, przykładem wszelkiego rodzaju zawody sportowe, współcześnie także gry menedżerskie nastawione na wyłonienie jak najlepszych kandydatów na dane stanowisko pracy. Bierzemy udział przecież biernie lub czynnie w wyborach do władz, tam też jest uprawiane agon.

Niestety w naszym życiu spotykamy się często z przejawami tak zwanej gry nieczystej, braku fair play – sprawiedliwej gry. Gdy grający udają i pozorują przyjęcie reguł gry, lub gdy brak im jest dojrzałości emocjonalnej, nie wytrzymują napięcia sytuacji z powodu przewagi innego gracza i atakują „poniżej pasa”. Narażają się na „czerwoną kartkę”.

Uczestnik Gry jest nazywany Graczem, a jaką nazwę nadać komuś kto się bawi? Zabawa jest zawsze taka sama, reprezentuje ten sam poziom. Gra ma swoje poziomy, bo są gracze poczatkujący, są mistrzowie gry. Poziom Gry zależy od umiejętności, znajomości strategii i taktyki. Gra uczy rozwiązywania problemów, cierpliwości i konsekwencji. Do Zabawy niewiele wysiłku potrzeba, gra jest wymagająca, ale uczy trzymania się w ryzach. O sprawności gracza decyduje jego „Siła Gry”. Mądry gracz będzie ja nieustannie podnosił na coraz to wyższy poziom stawiając sobie coraz to nowe wyzwania.

Najważniejsza Mądra Gra to Gra w Życie. O ile w każdej innej grze możemy się umówić, że cofamy ruch i powtarzamy go od nowa, o tyle Gra w Życie jest Grą bez powtórzeń i często ci
którzy bawią się w życie o tym zapominają.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Karina 

Dołączyła: 07 Sty 2020
Posty: 0
Wysłany: 24 Maj 2020, 00:01   

Zgadzam się z powyższym wpisem, istnieje znacząca różnica pomiędzy etapem nastoletnim, a dorosłości. W czasie nauki szkolnej, a nawet studiów wiele osób tkwi w ograniczeniach tzw. pieleszy domowych. Chcą, by traktowano ich ulgowo, bagatelizują życie, gdyż uznają, że problemy ich nie dotyczą. Stawiają na zabawę i zachowania mało dojrzałe. To czego się nauczyli to tylko teoria, której nie potrafią użyć w praktyce. Istnieje przysłowie, które to dobrze obrazuje: „Wszystko, czego się dotąd nauczyłeś, zatraci sens, jeśli nie potrafisz znaleźć zastosowania dla tej wiedzy."
Dojrzałość wymaga wyzbycia się infantylności i wypracowania warunków do życia. Jeśli ktoś myśli, że się „prześliźnie" to może się ciężko obić. Dojrzałość wymaga ciągłej nauki – wcześniej na przykładzie siebie, a później innych. Zasada jest tu kluczowa „Uczący się powinien wiedzieć, umieć, chcieć mądrzeć.”
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Rub-i-kon 

Wiek: 40
Dołączył: 19 Sty 2020
Posty: 3
Wysłany: 24 Maj 2020, 00:18   

Znów AUT., mnie zainspirował. Problem sumienia dotyczy każdego człowieka, jeżeli się mylę to proszę mnie skorygować. Jeżeli sumienie jest autorytarną siłą, która niepokoi, oskarża i przymusza do zatrzymania się i zastanowienia nad postępowaniem, to moim zdaniem nie da się przejść, tak zwyczajnie do „porządku dziennego”, trzeba się do tego odnieść w jakiś sposób. Wygląda na to, że są trzy warianty traktowania tego problemu:

1. Pozostawić, jak jest i nic z tym nie robić, to też jest rodzaj podjętej decyzji – tzw. zaniechanie działania, mówi się również o odraczaniu działania, które jest odruchem wyuczonym, dziecko do pewnego wieku nie odracza swoich działań. Jeżeli odroczyć działanie z ważkich i przemyślanych powodów, to można go uznać za rozsądną powściągliwość oraz mądre powstrzymanie się od uczynnienia zła, tym bardziej gdy podpowiada to nasze sumienie, jeżeli zaś wynika to z koniunktury i poprawności skłaniającej nas do przyjęcia biernej postawy wobec nacisku sumienia, wówczas przestajemy reagować na dynamiczny tok zdarzeń. Taka postawa jest niczym innym jak wymigiwaniem się od odpowiedzialności i rezygnacją z wykonania ruchu w Mądrej Grze. Udajemy przed sobą, że nas to nie obchodzi, stajemy się zobojętnieni, znieczuleni, na sytuacje, innych ludzi, przyjmujemy strusią filozofię chowania głowy w piasek.

Dr de Bono doskonale opisuje to w rozdziale „Myślenie reaktywne a myślenie aktywne” – reaktywność jest jedynie „sztuką dla sztuki”, jest pozorowaniem, że coś się robi, aby robić, aby nas tylko zostawili w spokoju i zaliczyli nam przynajmniej jakieś minimum. Jest przysłowiowym zamiataniem problemu pod wycieraczkę. Widać w tym próbę oszukiwania własnego sumienia, próbą kompromisu ze sobą, umowy, że wszystko jest w porządku.

Skutkiem jest przewlekłe wymigiwanie się od podejmowania decyzji i musi generować stany nerwicowe. Nauka wyraźnie mówi o tym, że większość naszych chorób ma podłoże psychosomatyczne. Pułapka bierności wobec naszego sumienia prowadzi nas do samooszukiwania się – takiego „chałupniczego” sposobu na zdejmowanie z siebie poczucia winy, a w konsekwencji samooszukiwania się.

2. Drugim sposobem reakcji na sumienie jest negatywna aktywizacja. Trzeba przełamać bierność, ale niszcząc sumienie, które jest przeszkodą do realizacji niegodziwych celów. Sumienie, jak mówi Starożytna Mądrość jest Wewnętrznym Strażnikiem, który nie pozwala być skutecznym, komuś kto wybiera drogę podłości i złośliwości, jest dla niego jak znienawidzony „Inkwizytor”, jak wewnętrzny „Cenzor”, który staje się największym wrogiem.

Sumienie zatrzymuje krzywdzenie i wyzwala skrupuły w działaniu, rodzi poczucie winy z popełnionych błędów. Starożytna Mądrość mówi – drogą do oczyszczenia się z błędów jest przede wszystkim przyznanie własnej winy, człowiek negatywnie nastawiony do sumienia, będzie go za wszelką cenę zagłuszał, bo zakłóca mu sprawne działanie w przekrętach. Tak naprawdę kto ucieka od wyrzutów sumienia boi się konfrontacji ze stanem faktycznym i brnie coraz głębiej w uzależnianie się od strachu. Zagłusza lęk brawurą, popisywaniem się przed innymi, jest ulokowany cały w życiu zewnętrznym, oczekuje uznania z zewnątrz, ponieważ skierowując się do swojego wnętrza napotka niechybnie tam swoje sumienie, czego się od niego dowie, czy sumienie pochwali go za to?

3. Można zaprzyjaźnić się ze swoim wewnętrznym doradcą. To wymaga dużej aktywności, ma to związek z samodyscypliną, przyjmowaniem samoograniczeń. Zarówno zagłuszanie sumienia, jak i jego pełna akceptacja, wymaga bycia konsekwentnym. Tutaj zgodnie z dr de Bono przydatne jest „Myślenie aktywne”, które przewiduje skutki naszych poczynań i jest w stanie uchronić nas przed błędami. Nikt nie jest wolny od błędów, ważne jest, aby ich nie powtarzać, gdy je popełnimy, przyznanie do winy daje „katharsis”.

Profesor Zb. Pietrasiński pisał o promocji głupoty, która wciska się drzwiami i oknami do nas, na dodatek bezpłatnie. Człowiek głupi lekceważy sumienie, człowiek mądry szuka tam wsparcia dla siebie, siły i inspiracji. Dawniej nasi przodkowie mawiali: „Najlepsze mienie – czyste sumienie”. Ludziom z „czystym sumieniem” ufano i polegano na nich.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Karina 

Dołączyła: 07 Sty 2020
Posty: 0
Wysłany: 26 Maj 2020, 19:04   

"Spokojne sumienie to kolebka rozsądku." Człowiek rozsądny przewiduje i dokonuje takich wyborów, które są zgodne z jego sumieniem - nie wbrew. To prawda, że nie ma ludzi nieomylnych i tych, którzy nie popełniają błędów. Za tego wewnętrznego doradcę można traktować sumienie, a rozsądek za narzędzie, które nie zagłuszy człowieka, który musi podjąć decyzję i znajdzie się w trudnej dla siebie sytuacji.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Rub-i-kon 

Wiek: 40
Dołączył: 19 Sty 2020
Posty: 3
Wysłany: 26 Maj 2020, 19:15   

Niestety straciliśmy relację do pojęcia sumienie, podobnie jak relację do mądrości, co stwierdził AUT. Profesor Zb. Pietrasiński przypomina nam, że mamy ciało zwierzęce, i że jesteśmy od niego uzależnieni. Jak mówi mądrość wschodu to nasz pojazd, dzięki któremu poruszamy się w świecie materii. Biologizm to mocne i stale wysyłane impulsy, które mogą nam być bardzo przydatne w poruszaniu się, ale również, źle wykorzystywane zamieniają się w negatywne programy funkcjonowania. Mówi się, że prawa biologiczne to dyktat genów, w obliczu takiej prawdy, mamy wybór, albo nieustannie ulegać temu dyktatowi i być jak „poprawne” zwierzątko, lub zdecydowanie przeciwstawić się temu dyktatowi.

Prawom biologicznym można się całkowicie podporządkować, można je lekceważyć, próbować łamać na każdym kroku, lecz to może dać jedynie skutki w postaci chorób, to jest właśnie niemądre postepowanie wobec przyrody, co skutkuje również zmianami globalnymi pod wpływem brawurowych działań człowieka. Jedynym sensownym postępowaniem jest uszanowanie tych praw ich pełna akceptacja oraz podejmowanie wysiłków o wyższą jakość życia. Profesor Pietrasiński wyróżnia trzy strategie życiowe człowieka.

Strategia przetrwania charakterystyczna dla zwierząt polega na dążeniu do przetrwania oraz pozostawieniu potomstwa. U człowieka dominuje ona w sytuacjach skrajnego zagrożenia życia lub zdrowia. Przyglądając się dzisiejszej sytuacji pandemii można powiedzieć, że nastąpił „reset” strategii prosperowania, czyli dążenia do komfortu materialnego i psychicznego, cechą charakterystyczną jest niemające kresu zabieganie o to, by żyć wygodniej, dłużej i przyjemniej. Konkretne formy prosperowania są różnorodne: jedni pożądają głownie bogactwa, inni podziwu, zajmowania się tym, co najbardziej lubią. Dzisiejsza sytuacja pandemii zachwiała ten sielankowy obraz życia. Jak widać trzeba szybko rewidować dotychczasowe postawy wobec życia. Nowa rzeczywistość budzi nas z letargu i brutalnie zmusza z jednej strony do ograniczenia rozpasanych instynktów, a z drugiej do szukania nowych rozwiązań.

W sytuacji nieobecności globalnego zagrożenia i względnego spokoju ludzie nie zaprzątają sobie głowy przetrwaniem, większość wygodnie prosperuje, nieliczni decydują się na strategię spełnienia, czyli szukanie zadowolenia przez realizację (A) określonego dzieła lub (B) ideału własnej osoby. W pierwszym człowiek koncentruje się na realizacji misji, szczególnej służby, twórczości. W drugim – realizuje pewien wzór – ideał osobowy.

Strategia przetrwania, jest ograniczona naszymi instynktami, wyznaczona przez program biologiczny. Strategia prosperowania jest pomysłem na życie, wynikającym z dogadzania sobie, bardziej z tendencji brania nić dawania od siebie. Dopóki człowiek nie dozna strachu, jeżeli tkwi w tej strategii, nie będzie zainteresowany zmianami. Dziś widzimy jak sytuacja koronawirusa zmieniła ten stan rzeczy na całym świecie. Wszyscy zostaliśmy cofnięci gwałtownie do strategii przetrwania pod wpływem zagrożenia chorobą. Gwałtownie skurczyło się nam „prosperity” – dobrobyt, pomyślność, powodzenie i dobra koniunktura, teraz trzeba przetrwać. Można załamać ręce i trwać w stuporze – osłupieniu, albo odważnie korzystając z metod mądrościowych, zaangażować się w strategię spełnienia, przywracać rozsądny i oszczędny poziom prosperity. Tego nikt nam nie zabroni i dystansując się emocjonalnie od całej tej sytuacji, trudne warunki jakie mamy są nawet bardziej sprzyjające do spełniania się nam jako człowiekowi.

Zwierzę w swej czystej postaci, nie skażone przez wpływ braku mądrości człowieka, jest wyposażone w wąską mądrość przyrody, robi co każą mu geny i nie odstępuje od tego ani na krok. Realizuje program przetrwania i zapewnia gatunkowi ciągłość, nie modyfikuje swojego życia. Człowiek ma wolną wolę i może ten program zwierzęcy modyfikować przez sztuczny program wynaturzania się. Zwierzę jest ograniczone do programu biologicznego, który nie pozwala być mu ponad miarę. Mówi się o ludzkich bestiach gorszych niż zwierzęta, bez sumienia, które dopuszczają się masowych mordów. Człowiek może stawać się poprawnym człowiekiem oraz wychodzić na szczyty człowieczeństwa, kierując się mądrym sumieniem.
Jeżeli zwierzę zostanie poddane presji i przemocy mając drogę ucieczki i widząc, że przeciwnik jest silniejszy zawsze ucieknie. To jest mechanizm obronny – reakcja adrenalinowa, Dopiero zagonione zwierzę, bez wyjścia, zacznie się bronić. Człowiek może zachować się inaczej, będąc słabszym od przeciwnika będzie się bronić, nie ucieknie, mając nawet drogę odwrotu, z powodów swoich przekonań, pod wpływem sumienia. Człowiek może kształtować postawę, która jest zdolna przeciwstawić się dyktatowi genów, które każą mu uciekać przed niebezpieczeństwem, np. przed pożarem, a co każe człowiekowi angażować się i skoczyć w płomienie, aby ratować cudze życie? Możemy kształtować postawę mądrościową, która będzie nas różnić od zwierzęcia i budować stałą relację do sumienia oraz mądrości.

Sytuacja zagrożenia przypomina nam, że mamy obowiązki wobec naszego ciała, które jest zwierzęce, bo zapominanie o tym, dereguluje nas pod wpływem oczekiwania nadmiernego posiadania, które każe nam zapominać o chęci dokonywania zmian w celu posiadania cech mądrościach, o czym przypomina nam sumienie. Wygoda i stałe dosładzanie sobie życia osłabia wolę i usypia czujność w postrzeganiu zagrożeń. Dzikie zwierzę nieudomowione, jest stale czujne, wygoda przytępia zmysły oraz instynkt walki. Warto więc zdyscyplinować się, aby się nie przejadać, szczególnie słodyczami, bo to czyni nas ociężałymi zarówno fizycznie jak i psychicznie. Zwierzę żyje umiarkowanie dzięki instynktowi i zdrowej równowadze. Nasze zwierzęce ciało pozostawione bez nadzoru, pod wpływem szkodliwej mody pozwoli sobie na zbyt wiele, nadmiar jedzenia, nadmiar telewizora itd. Pozostawiam pytanie otwartym czy puszczając ciało na samowolne działanie tracimy relacje zarówno do sumienia, jak i do metod mądrościowych? Być może odpowiedź tkwi w starożytnym powiedzeniu – „W zdrowym ciele, zdrowy duch”! Czytając różne opracowania na temat sumienia, w różnych religiach, filozoficznych rozprawach, ukazuje się wszędzie ten sam wspólny mianownik – sumienie działa tylko i wyłącznie zgodnie z naszym dobrem i takie wysyła nam impulsy, tylko my jakoś jesteśmy głusi na to z powodu rozlicznych ideologicznych „izmów”, o czym pisał AUT- sprzecznych z regułą sumienia.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Fraktal 

Dołączył: 19 Sty 2020
Posty: 0
Wysłany: 29 Maj 2020, 14:27   

Myślę, że sumienie jest wbudowanym w nasze człowieczeństwo zabezpieczeniem przed nadużywaniem wolnej woli.

Dlaczego tak uważam? Człowiek jest najdoskonalszym dziełem natury ponieważ za pomocą wolnej woli może opanowywać i kierować potencjałami przejawiającymi się w naszych instynktach.

W instynkcie zapisane są popędy, a wyzwolona z nich moc może przejawiać się w tworzeniu lub niszczeniu. Ja naturę tak rozumiem, bo jaki twórca chciałby, by jego dzieło w akcie wolnej woli dokonywało samozniszczenia lub niszczyło własnych, stworzonych przecież w jakimś celu pobratymców.

Powyższe zdania utwierdzają mnie jeszcze bardziej, jak ważne jest przychylne traktowanie samego siebie. Bez opanowania tej sztuki życia, jak moglibyśmy przychylnie, przyjaźnie i odpowiedzialnie traktować naszych bliźnich?

Jest jednak w tym coś jeszcze; naszą przychylnością dajemy wyraz szacunku, a nawet czci wobec natury, która poprzez sumienie próbuje nam zasugerować, byśmy w sobie poszukiwali czegoś więcej niż tylko doznawania nienasyconej przyjemności z zachłannego konsumowania samych siebie.

Zwróćmy uwagę, że natura stworzyła nam wszystkie niezbędne do życia warunki; kosmos od ziemi oddzieliła życiodajną atmosferą, okiełznała potęgę pięciu żywiołów w mądrej równowadze, a nasz gatunek wyposażyła w zdolność do rozpatrywania otaczającej rzeczywistości, by przewidywać sytuacje i ich skutki, choćby wynikające ze zmieniających się pór roku, byśmy mogli tworzyć zabezpieczenia, nie tylko by przetrwać, ale także prosperować, a niektórym wyjątkowym jednostkom dopomóc w akcie życiowego spełnienia.

Dziękuję AUT. za podsunięcie tego wątku.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Kaziimierski 

Dołączył: 12 Gru 2019
Posty: 0
Wysłany: 30 Maj 2020, 23:44   

A może też i dla Ciebie

„Myślenie jest tak nienaturalną i trudną czynnością, jak dla małp chodzenie na dwóch kończynach?

Rzadko czynisz w tym zakresie więcej niż musisz, bo ta nieszczęsna owa ludzka antypatia do uczenia się myślenia objawi się jednakowo w sprawach prywatnych jak i w życiu publicznym.

A wtedy podróżujemy w dół strumienia historii, bo od dawna dobre samopoczucie ludzi trwało króciutko”. – Arnold Toynbee z korektami


Dlatego drodzy forumowicze uczcie się myślenia zaczynając od maksym Zdrowego rozsądku. To prowadzi do mądrości.

Niestety mądrość ma własne wewnętrzne ograniczenia i nie jest w stanie przyjąć żadnych dodatkowych, bo musiałaby przekroczyć granicę oddzielającą ją od głupoty.

Dlatego wolna jest jedynie mądrość. Stąd istnieją dwie logiki, jedna to, logika mądrości, a druga to całkiem inna bez mądrości.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Rub-i-kon 

Wiek: 40
Dołączył: 19 Sty 2020
Posty: 3
Wysłany: 31 Maj 2020, 23:49   

Dzięki AUT za cytat z Toynbee oraz krótki komentarz, ale jakże trafny i inspirujący. Dlaczego tak się dzieje, że myślenie jest trudną czynnością i jednocześnie nienaturalną? Przygotowując się do napisania odpowiedzi na wpis AUT, przejrzałem liczne definicje myślenia, dostrzegłem pewną prawidłowość polegającą na tym, że większość definicji traktuje ten problem z punktu widzenia aspektu „myśleć o czym”? Mało się mówi w aspekcie „myśleć czym”? Bo to są zupełnie dwa różne aspekty niezgodne ze sobą.

Łatwo jest opisywać świat, trudniej widzieć jego mechanizmy, szczególnie te ukryte. Przypominam, że głównym zadaniem heurystyki jest odnajdywanie ukrytych zależności między elementami, a to już jest proces mądrościowy. Do tego potrzebne jest opanowanie konkretnych narzędzi myślenia, które proponowali nam nasi eksperci profesor Zb. Pietrasiński i dr de Bono.

Łatwo jest stać przed obrazem, gdzie namalowano drzewo i wyliczać detale, które się widzi gołym okiem, to widzą wszyscy. Trudniej jest zobaczyć co się chowa pod powierzchnią ziemi, jak pracują korzenie, jakie mogą być przyczyny usychania drzewa i jakie skutki. Kupując samochód widzimy lśniący połysk lakieru, robi to na nas wrażenie, ale jak zajrzymy pod maskę może się okazać, że silnik wymaga remontu kapitalnego, albo całkowitej wymiany. Chcę przez to powiedzieć, że myślenie, szczególnie rozsądne i mądre, ma niebagatelne znaczenie w naszym życiu i zdecydowanie obniża nam ponoszenie niepotrzebnych strat.

Ile to razy daliśmy się nabrać w sklepie na ładne opakowanie, na reklamę, a potem okazywało się, że towar nie odpowiadał tym zapewnieniom. Myśleliśmy o czymś, widzieliśmy to, ocenialiśmy w oparciu o co? A może to narzuciło się nam i zdominowało nam nasze myślenie o tym. Zabrakło nam konkretnych narzędzi myślenia. Ile razy daliśmy się nabrać na zapewnienia innych ludzi, którzy opisywali nam rzeczywistość na swój sposób i mogło to wynikać z tego, że sami zostali oszukani i przenosili to bezwiednie na nas, lub robili to z zamiarem „zrobienia nas w konia”.

Dr de Bono podpowiada cechę jaką powinno posiadać nasze myślenie – premedytacja, dawniej mówiono „zimna krew”, mowa o tym, aby nie dać wyprowadzić się z równowagi, kontynuować proces myślowy zgodny z naszym interesem i nie pozwolić narzucić sobie czegoś negatywnego. Myślenie z premedytacją jest remedium na perfidię kogoś kto nie jest uczciwie nastawiony wobec nas.

Z pokorą przyjąłem apel AUT do forumowiczów, aby zacząć naukę myślenia, zaczynając od maksym Zdrowego rozsądku i od razu uruchomiłem myślenie aforystyczne. Sztandarowa maksyma to, „Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ucięli” albo „Myśli o niebieskich migdałach” typowe przykłady myślenia o czymś, bez trudzenia się zaangażowania w myślenie konkretnych narzędzi myślowych.

Nastawiając się na mądrość przyjmujemy w naszym sposobie myślenia jej granice, kończy się myślenie o wszystkim i o niczym. Mądrość i sumienie nie pozwalają robić nam rzeczy, których moglibyśmy się później bardzo wstydzić. Jak mawiał mądrze Platon, rób wszystko tak, żebyś potem nie musiał się z tego tłumaczyć przed sobą i innymi.

Wybór pomiędzy logiką mądrości, a logiką bez mądrości, to tak naprawdę wybór między szacunkiem wobec siebie samego i lekceważeniem siebie. Jest to również wybór między myśleniem łatwym, „życzeniowym”, powierzchownym, a przyczynowo skutkowym, wymagającym dużego mądrego wysiłku.
_________________
[Sygnaturka dostępna od 25 postów]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by PhpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xand created by spleen modified v0.4 by warna


Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM
Reklama
Baza przepisów kulinarnych Reklama


Chmura tagów

auto obuwie budowa LOT obuwie apartamenty obuwie wynajem badanie dj na wesele noclegi zdrowie zegarki warszawa przewozy koszule psy firmy hotel rozwód szkolenia kursy telefon góry firma www telefon sport słupki pojemniki ulotki wyjazdy biuro mieszkania koszulki kobieta sport Psycholog wesela auta klub kosmetyki wakacje Olsztyn spa meble agd niemcy poznań basen